Lewis Passarge (1871):O Mierzei Kurońskiej napisano wiele, zwłaszcza w ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat. Dziki urok zmiennych piaszczystych wydm na tym pasie piasku długości stu kilometrów i szerokości od jednego do czterech kilometrów przyciąga do tej jałowej krainy cudów zarówno przyrodników, jak i turystów. Dla historyka Mierzeja oferuje stosunkowo niewiele. Rozsiane czaszki i kości, bielejące tu i ówdzie w piaskach wydmowych, przypominają o pogrzebanych wsiach i utraconych rodzinach, których życie i dążenia, pragnienia i cierpienia wciąż opowiadane są w półzapomnianych sagach. Jedna z nich, najbardziej prawdopodobna, mówi o tym, że pewnego razu lawina piasku zeszła z „Blessa”, wysokiej góry w pobliżu Kunzen (Krasnorieczie - miejscowość nieistniejąca), i pogrzebała czternaście osób, które zginęły w straszny sposób, wracając z jarmarku w Memlu (Kłajpedzie) do Królewca, jak opowiedziała kobieta, która jako jedyna uniknęła śmierci.
Krasnorieczie (do 1945 niem. Kunzen) to nieistniejąca już dziś wieś, położona na Mierzei Kurońskiej w obwodzie kaliningradzkim, w której niegdyś stał murowany kościół. Będzie trochę o pierwotnym miejscu tej osady, które padło ofiarą ruchomych piasków.Nazwa Kunzen różni się od litewskiej i łotewskiej, co wskazuje na słowiańskie pochodzenie. Słowo Kunzen jest czysto słowiańskie. Może ono pochodzić od polskiego choynec – sosna, lub koniec – koniec, albo od rosyjskiego kunica (staropruskie caune, litewskie kiaunė) – kuna. Jeśli pierwsza interpretacja jest poprawna, wówczas Kunzen ma ten sam rdzeń co Konitz, a więc zostało założone w sosnowym lesie. To, że cały ten obszar pierwotnie był zalesiony, wynika nie tylko z istniejących pozostałości – sam widziałem tam ogromne pnie sosen, które ludzie wyrąbali – ale także z faktu, że w Rossitten (Rybaczij/Рыбачий) początkowo znajdował się dom leśniczego, a jeden z leśników był wspomniany jako mieszkający w Kunzen pod koniec XVIII wieku.
Po raz pierwszy Krasnorieczie, zapisywane wówczas jako Cusvelde, wspomniane zostało w zapiskach podróżnych z Mierzei (Trasa pruskich posłów wysłanych do Inflant, z podaniem mil, które przebyli od Malborka do Narwy pod koniec kwietnia 1442 roku). Trasy przez Mierzeję w latach 1414 i 1431 wciąż prowadziły przez Rybaczij. Krasnierieczie (wtedy Cusvelde/Cusfelde) było prawdopodobnie młodsze od Rybaczij. Jego powstanie wiąże się zapewne z pracami w okolicach Rybaczij, które dotyczyły wyrębu pobliskiego lasu w celu pozyskania materiału budowlanego. Najwyraźniej w tamtym czasie Krasnorieczie nie było jeszcze wsią – mało prawdopodobne, by kilkudziesięciu podróżnych zatrzymywało się tam na noc w gospodzie. Jedynie „pole” było odpowiednim miejscem na odpoczynek.
Karczma w Krasnoriecziu otrzymała swój przywilej w 1506 roku. Wieś została wspomniana w 1515 roku jako Kunzenkrug – miejscowość wyludniona w wyniku epidemii dżumy. Pierwsza wzmianka o tutejszym kościele, należącym do inspekcji w Żemczusznojach (Kirche Schaaken), pochodzi z roku 1555. W tym czasie pastorem był Johann Weuser. Z "Raportu z wizytacji kościołów w Kunzen, Sarkau i innych […] z dnia 5 czerwca 1569 roku” przeprowadzonej przez sambijskiego biskupa Joachima Mörlina dowiadujemy się, że ówczesnym proboszczem w Krasnoriecziu był Crispin Liebermann. Wynagrodzenie Crispina Liebermanna wynosiło 70 marek.
W tym samym źródle wspomina się o zalaniu domów i pastwisk wodą, a także o tym, że domy są stale zasypywane piaskiem. Jednak nie wolno ich rozbierać bez specjalnego zezwolenia, ponieważ chronią one kościół przed piaskiem. Na przykościelnym cmentarzu wiatr i woda od dołu nieustannie odsłaniają kości zmarłych, dlatego są one składane w specjalnym domu – kostnicy.W tym celu posiada on kilka pól i łąk, a także wszystko to, co może zaoferować to miejsce i na co mu pozwolono.
Z tych raportów widać pierwsze oznaki zamulania i zasypywania wsi, jednak później problem ten nie niepokoił już mieszkańców. W 1569 roku wieś liczyła 26 rodzin oraz karczmę. Parafia obejmowała Lesnoj (Sarkau), Lattenwalde, Neustadt, Nidę (Nidden) i Karwaiten.Jeśli w tym miejscu (Kunzen) cmentarz zostanie tak bardzo zasypany piaskiem, a woda od dołu podniesie się na taką wysokość, że nie będzie już można grzebać zmarłych w ziemi, należy założyć cmentarz w innym miejscu.
Pełna lista pastorów jest do odnalezienia na niemieckiej Wikipedii. Trzynastym pastorem był Michael Burckhardt, pełniący posługę w latach 1664–1707. Najwięcej szczegółów o parafii, jej mieszkańcach i zwyczajach poznajemy właśnie z zachowanej księgi kościelnej Burckhardta, który całe swoje życie poświęcił służbie duszpasterskiej na Mierzei. W tym czasie w kościelnej wsi mieszkało 9 rodzin rybackich i 1 karczmarz, natomiast 3 gospodarstwa były opuszczone. Księga obejmuje okres od 27 maja 1664 roku do 17 stycznia 1672 roku i zawiera jedynie zapisy dotyczące chrztów – 231 wpisów. Przez niemal pięć lat Burckhardt pełnił funkcję diakona w Żemczusznojach, a w 1664 roku został pastorem w Krasnoriecziu i Lesnoj. Mało prawdopodobne, by do objęcia tego stanowiska skłoniły go względy materialne – pozycja ta była tak uboga, że Hippel, niemal sto lat później, pisał z pełną powagą:
Jeśli stara maksyma „Błogosławiony pasterz, który jest sam” była dla Burckhardta zasadą przewodnią, to w nowym urzędzie zaznał zapewne więcej samotności, niżby sobie życzył.Pastor z Kunzen był jedynie głosem wzywającym do łapania drozdów.
W 1665 roku sam ochrzcił swojego syna, gdyż żaden inny duchowny nie mógł do niego przybyć z powodu złych dróg i odległości. Więcej szczęścia miał przy chrzcie drugiego syna, Michaela (13 listopada 1668 roku) – mógł wtedy poprosić Georga Adama von Schliebena, który prawdopodobnie przebywał na Mierzei w sprawach służbowych, aby został ojcem chrzestnym dziecka. Posługa pastora Burkhardta obejmowała znaczną część Mierzei: Lesnoj, Lattenwalde, Krasnorieczie, Rybaczij, Kaschuken (najprawdopodobniej jest to Gaufutte na mapie Hennenbergera), Preeden i Morskoje (Pillkoppen). Nida, Negeln i Karwaiten należały w tym czasie już do parafii w Kłajpedzie. Były to wsie należące do parafii w Krasnoriecziu, z których większość zniknęła z powierzchni ziemi i obecnie nie istnieje.
Kościół był masywnym budynkiem, a jego wieża służyła rybakom jako punkt orientacyjny. Sądząc po nazwiskach w księdze parafialnej, parafianie byli głównie Niemcami, tylko nieliczni - Litwinami lub Kuronami. Kazania głoszono w języku niemieckim. Najwyraźniej niemiecki był też językiem codziennym rybaków. Warstwę wykształconą w parafii reprezentowały zaledwie trzy osoby: nauczyciel Hans Pösche, „preceptor” Michael Schlick w Rybaczij (udzielający prawdopodobnie lekcji jedynie dzieciom burgrabiego), oraz sam pastor. W księdze nie ma wzmianki o dzwonniku, którego mieszkańcy również uważali za jednego z najbardziej poważanych obywateli. Najprawdopodobniej lokalny nauczyciel, jak to wówczas często bywało, pełnił równocześnie tę funkcję.
Wrogość między pastorem a burgrabią była starym zwyczajem na Mierzei aż do początku XIX wieku. Jednak Burkhardt był człowiekiem pokojowo nastawionym, potrafił w porę zapobiec wszelkim konfliktom. Wydaje się, że między nim a burgrabią Friedrichem Wegnerem panowały raczej przyjazne stosunki, przynajmniej przez pierwszych osiem lat jego posługi. Spotykali się na rodzinnych uroczystościach i zostali rodzicami chrzestnymi dzieci.
Był też syn byłego pastora Johanna Kersteniusa, który został rybakiem i strażnikiem przyrody. Żył „w grzechu” z córką rybaka z Krasnorieczia. Mieli nieślubne dziecko, o którego chrzcie Burkhardt zanotował wpis 5 maja 1666 roku. Rzadko chodzili do kościoła. Jak mawiał nauczyciel: „Qui non in opere Domini, certo est in opere diaboli” — „kto nie służy Panu, ten z pewnością służy diabłu”.
Sokolnictwo na Mierzei Kurońskiej niegdyś było popularne, ale za czasów Burkhardta szlachecka hodowla i handel znacznie podupadły, a jedyny jej przedstawiciel nie cieszył się dobrą opinią pastora. Pastor wspomina:
Burkhardt z wielką gorliwością wykonywał swoje obowiązki - odprawiał nabożeństwa nie tylko w Krasnoriecziu i Lesnoj, ale też od czasu do czasu odwiedzał inne wsie swojej parafii, za co otrzymywał od każdego miejscowego właściciela ziemskiego po dziesięć groszy na podróż - choć nie zawsze chętnie mu je wypłacano.W trzynastą niedzielę po Trójcy Świętej w 1666 roku spotkałem Hansa Baarena w domu Heinricha Ballissena (w Lattenwalde) i zapytałem go, dlaczego nie przyszedł do kościoła. Odpowiedział, że nie ma czasu, bo musi skręcać liny i łapać ptaki.
W 1694 roku do Burkhardta został przydzielony pomocnik (adiunkt) – Christian Bruno, który pozostał w parafii do 1700 roku. Po jego odejściu prawdopodobnie nie znalazł się nikt chętny, by dzielić z Burkhardtem jego „gorzki chleb”, więc musiał samodzielnie nieść ciężar tej trudnej posługi aż do swojej śmierci, która nastąpiła około Wielkanocy 1707 roku. Został pochowany na cmentarzu w Krasnoriecziu, podobnie jak jego następca - Galius Mavius, który nie pełnił urzędu pastora nawet przez rok po Burkhardcie.
Za czasów Burkhardta, 9 października 1673 roku, przez wieś przejeżdżał Johann Arnold von Brand, będący członkiem poselstwa wysłanego z Brandenburgii do Moskwy, którego celem było zjednoczenie Rosji, Polski i Brandenburgii przeciwko Turkom. Wydarzenie to zostało odnotowane w jego książce „Podróż przez Brandenburgię, Prusy, Kurlandię, Liwonię, Psków, Wielki Nowogród, Twer i Moskowię”
Ostatnim, dwudziestym piątym pastorem był Wilhelm Ferdinand Thorun, pełniący urząd w latach 1803–1808. Za jego czasów, z powodu zamulenia i zniszczenia kościoła, parafia została przeniesiona do Rybaczij.9 października dotarliśmy przez Lattenwaldt – 1 mila, Koentzen – 1 mila, Rossitten – 1 mila (wszystkie wsie). W rybackiej gospodzie w Rossitten musieliśmy zatrzymać się na nocleg z powodu sztormu, który uczynił drogę niebezpieczną. W sumie przejechaliśmy 3 mile. Gospodarz opowiedział nam, że niedawno w pobliskim lesie widziano niedźwiedzia, który udusił się przy grubym dębie z powodu morskiego wiatru, którego niedźwiedzie zupełnie nie znoszą. (Uwaga autora: rozbieżności w odległościach)
W latach czterdziestych XVIII wieku w Krasnoriecziu proces zasypywania piaskiem był już w pełnym rozwoju. Mierzeja była wówczas nadal w większości porośnięta lasem, jednak północny kraniec 2,5-milowego pasma wydmowego utracił tę ochronę. Wiatr, wiejący od zachodu, popychał piasek na wschód. Szeroka przerwa oddzielała południową część Bruchberga (na powyższej mapie litera B) od pozostałej części grzbietu wydmowego. W rezultacie wszystkie wiatry, nadchodzące nie tylko z południowego zachodu, lecz także z zachodu (czyli z kierunku dominującego), kierowały się wzdłuż wydm przed wsią, przez szeroką wyrwę, w stronę Rybaczij. Rozległa trójkątna równina pomiędzy wydmą Bruchberg a wydmą w pobliżu wsi stanowiła w praktyce „wiatrową pułapkę” tego obszaru.
Niestety, nie odnalazłem dokładniejszej mapy Schrötera w skali 1:50 000 (w internecie dostępna jest inna), ale – jak opisuje Passarge – na podstawie tej mapy wynika, że Krasnorieczie, w przeciwieństwie do innych miejscowości na Mierzei, rozciągało się z południowego zachodu na północny wschód, wzdłuż linii brzegu Zalewu Kurońskiego.
Na północ od wsi znajdowały się pola uprawne. Sama wieś była podzielona na trzy zupełnie odrębne części:
1. na zachodzie – „mały kościół, leżący całkowicie swobodnie między piaszczystymi wzgórzami”,
2. na wschód od niego, w odległości ok. 130 rut (czyli około 500–600 metrów) – właściwa zabudowa wiejska,
3. a jeszcze dalej, po kolejnych 130 rutach, znajdowało się gospodarstwo parafialne (plebania).
Odległość od kościoła do plebanii wynosiła nieco mniej niż ¼ mili.
Kiedy jedno ze skrzydeł pasa wydmowego, chroniącego wieś, oderwało się i przesunęło na wschód, piasek – co ciekawe – nie zasypał od razu kościoła ani wsi, lecz najpierw pola położone na północ. W ten sposób pola Krasnorieczia zostały zasypane, natomiast sama wieś przetrwała jeszcze około 90 lat, a kościół, który stał na pierwszej linii wydmowego wału, uległ piaskowi dopiero po 60 latach. W miarę jak skrzydło wydmy przesuwało się coraz dalej na wschód, pożerając kawałek po kawałku pola, musiało stopniowo rozprzestrzeniać się także na południe i północ, ponieważ zostało spłaszczone – a przez to stało się podwójnie niebezpieczne.
W ten sposób, choć skrzydło wydmy nadciągnęło od zachodu, zaatakowało osadę równocześnie z wielu stron – od północy, czyli od tyłu, a jednocześnie zniszczyło kościół od strony zachodniej i plebanię od strony wschodniej, które znajdowały się w odległości niemal jednej czwartej mili od siebie. Wieś położona pomiędzy nimi, w samym środku, cierpiała jeszcze przez trzydzieści lat, zanim ostatecznie uległa, ponieważ skrzydło piasku, podobnie jak większość wydm, utworzyło coś w rodzaju łuku, który odgrodził wieś niczym zaporą.
Krasnorieczie ponosiło poważne szkody co najmniej od roku 1738. W roku 1745 wspomniano:
Na opuszczone domy nie znalazło się chętnych, a nawet nieliczne pola, których nie zasypał piasek, całkowicie zarosły. W raporcie konsystorza z 4 maja 1752 roku zapisano:W Kunzen nie wypłacano rybakom czynszu, ponieważ połowy ryb ledwie wystarczały na zakup chleba. Całe rodziny, które sprzedały swoje krowy i konie, aby kupić chleb, uciekły do Kurlandii.
Jeśli w 1739 roku znajdowało się tutaj jeszcze 13 gospodarstw, to według topografii Goldbecka w 1785 roku było ich już tylko osiem – wśród nich dom pastora, nauczyciela, leśniczego i karczma. W czasie wojny siedmioletniej (1756–1763) sytuacja była tak trudna, że rząd musiał interweniować i przyznać środki na zakup koni. Już w 1749 roku karczmę, której zachodnie wejście zostało zasypane piaskiem w roku 1746, trzeba było rozebrać i odbudować w innym miejscu we wsi.Z uwagi na ubóstwo parafii w Kunzen i Sarkau, zatwierdzono i postanowiono, że cały dekanat Szakken (Żemczusznoje) ma corocznie przekazywać środki z kasy kościelnej na niezbędne utrzymanie obecnego pastora.
Jednak już w 1794 roku, podczas podróży po Prusach, Karl Nanke pisał w swojej książce „Reise durch einen Theil Preussens” (1800):
Jeśli w 1786 roku w Krasnoriecziu wciąż figurował leśniczy Schur, posiadający ½ łana ziemi i otrzymujący wynagrodzenie nieco ponad 26 talarów, to już do 1797 roku pensja została wstrzymana, a ziemia od strony morza zaczęła stopniowo ulegać zamuleniu. Jedyny ratunek – krzewy i zarośla, które mogły powstrzymać piasek, zostały wycięte.Wieś Kunzen prawdopodobnie czeka ten sam los [co Lattenwalde]; karczma jest już zasypana piaskiem aż po dach od strony tylnej, a kościół otoczony jest murem z piasku o wysokości sześciu stóp. Słyszałem też, że gdy tylko duchowny otrzyma lepsze stanowisko, kościół zostanie rozebrany, ponieważ tutejsi mieszkańcy są zbyt biedni, by móc utrzymać pastora. Ich jedyne zajęcie to rybołówstwo, lecz laguna w tej okolicy jest uboga w ryby, a znaczna odległość od innych osad uniemożliwia rybakom osiąganie zysku.
Dwór parafialny pastora Franza Schulza, położony po wschodniej stronie, został po raz pierwszy zasypany prawdopodobnie wkrótce po roku 1797, ponieważ w tym samym roku wspominano:
Pastor Schulz mieszkał jeszcze rok i dziewięć miesięcy w rybackim domu, zanim w 1800 roku przeniósł się do nowo wybudowanego domu pastora w Rybaczij. Superintendent Goldbeck z Żemczusznoji w swoim raporcie z 23 października 1793 roku donosił, że szkoła parafialna została całkowicie zasypana piaskiem. Tymczasem kościół znalazł się w poważnym niebezpieczeństwie już w 1801 roku, kiedy to w jego murach pojawiło się głębokie pęknięcie. Pastor Franz Schulz przeszedł na emeryturę w 1803 roku, a jego miejsce zajął pastor Thorun. To właśnie za jego czasów świątynia uległa poważnym uszkodzeniom. Według księgi kościelnej, ostatni ślub odbył się 12 kwietnia 1803 roku. Jednak pod koniec 1806 roku wciąż rozbrzmiewał kościelny dzwon – „jednym lub dwoma uderzeniami”. Nie jest natomiast jasne, kiedy pochowano ostatniego zmarłego na tutejszym cmentarzu. Kościół został ostatecznie rozebrany w 1812 roku, a jego materiał sprzedano poczmistrzowi Fingerowi w Nidzie, który wykorzystał go do budowy budynku poczty, a później kościoła. Chłopi z Rybaczij nie zdołali przekonać poczmistrza, by bezpłatnie przewieźć materiały kościelne do ich wsi, gdzie miała powstać nowa świątynia. Ostatecznie jednak odwieźli materiał do Nidy, oddalonej o trzy mile, w zamian za kilka beczek wódki.Najżyźniejsza ziemia została zamulona, stodoła i dom znajdują się bardzo blisko całkowitego zasypania.
Zasypywanie wsi mogło następować bardzo powoli, dlatego mieszkańcy mieli czas, by rozebrać swoje domy i wykorzystać uzyskany materiał do budowy nowych siedzib. W 1817 roku wciąż mieszkało tu siedmiu gospodarzy, w tym były leśniczy Schur, „którego zabudowania zostały już zepchnięte przez piaszczyste wzgórza”. W tym samym roku sześciodniowy jesienny sztorm z południowego zachodu przyniósł wielkie zniszczenia; mieszkańcy oświadczyli, że nie mogą dłużej tu pozostać, jeśli nie zostaną obniżone czynsze. Zarządzono więc przeprowadzenie inspekcji gruntów, po czym czynsz rzeczywiście obniżono. W maju 1822 roku znów nastąpiło silne zasypanie piaskiem. W tym samym roku we wsi pozostało jeszcze pięciu gospodarzy.
Kolejne lata musiały przynieść ostateczne, całkowite opuszczenie pierwotnego miejsca wsi. W 1825 roku Jahmann wspomina jeszcze o zrujnowanym budynku gospody i samotnym domu opieki z przyległym spichlerzem, dodając, że aż do tego czasu niewielka część pól Krasnorieczia była żałośnie uprawiana przez dawnych właścicieli tej wsi, którzy osiedlili się już w Rybaczij. Gospoda, o której wspomina Jahmann, została wzniesiona w samej wsi po tym, jak pierwszą zasypano w 1749 roku, a drugą w 1797 roku. Nieco dalej na wschód zbudowano trzeci zajazd – być może dom mieszkalny, ponieważ w latach 1825–1827 był on wydzierżawiony pewnemu rybakowi.
W 1826 roku komisarz sądowy Batocki, właściciel majątku Sosnowka (Bledau), zbudował nowy spichlerz, wykorzystując do tego krzewy z Krasnorieczia. Kwestia zadrzewienia i krzewów zawsze była bolesnym problemem na Mierzei, ponieważ krzewy stanowiły jedyną ochronę przed nawiewanym piaskiem. Wydmy zagrażały mieszkańcom, a mieszkańcy wycinali krzewy – i w ten sposób niszczyli własną obronę przed żywiołem.
Gottlieb Berendt (1866):
Passarge (1878):Po lewej stronie, przez głębokie wietrzne rozcięcie w górskim grzbiecie, który opadał ku równinie, otwierał się wąski widok na szerokie, ruchome przestrzenie zalewu. Przed tym przełomem, u stóp łagodnie wznoszących się wzgórz, które dopiero co zostały oczyszczone przez wiatr, widniały ślady dwóch dawnych domów, na których wciąż można było rozpoznać układ progów i belek tworzących fundament. Obok nich niepozorne resztki murów wskazywały miejsce dawnego kościoła, a pierwszy plan był usiany ludzkimi czaszkami i kośćmi, pośród których w słońcu bielał jeszcze nietknięty rząd szkieletów.
Pod koniec XIX wieku wyznaczono nowy teren na granicy Rybaczij, gdzie zbudowano nową osadę o tej samej nazwie. To miejsce znajdowało się około 2 km od starego. Gottlieb Berendt w swojej publikacji z 1868 roku pt. „Geologia Mierzei Kurońskiej…” pisał:Zaraz za kościołem, po jego wschodniej stronie, rozciąga się całe piaszczyste pole, pokryte ludzkimi czaszkami i wyblakłymi kośćmi - to dawne cmentarzysko Kunzen. Fala piasku, która zniszczyła wieś i kościół, pogrzebała również cmentarz. Jednak wydma posunęła się dalej, wiatr wzburzył pole trupów i dziś smutne szczątki leżą odsłonięte, dryfując wraz z burzą i piaskiem. Lecz liczba czaszek z każdym rokiem maleje. Przechodzący przyrodnik zabiera jedną lub drugą, kilka zostało zmiażdżonych przez koła wozów lub końskie kopyta, wszystkie rozpadły się, popękały od deszczu, mrozu i wiatru. Pole zniszczeń Kunzen leży na początku szerokiej piaszczystej równiny, po której wydmy rozpełzły się jak rój szarańczy - z tą różnicą, że tutaj zniszczenie pozostało na zawsze.
W latach 80. XIX wieku nadciągająca ściana piasku dotarła do pierwszej stodoły spośród czterech należących do właścicieli. Na poniższej mapie jest to trójkąt. Nowej wsi piasek już nie pochłonął. Obecna nazwa Krasnorieczie została nadana w 1950, co sugeruje, że wieś jeszcze krótko po wojnie istniała. Dziś miejscowość nie istnieje, i stanowi część kompleksu leśnego.Od kilku lat obecny właściciel zajazdu w Kunzen oraz posiadacz ziemski von Batocki z Bledau, który był właścicielem gruntów w Kunzen, nie widział już pożytku ze swoich włości. Sprzedał należący do niego teren, położony ⅛ mili na wschód od zasypanej wsi Kunzen, mieszkańcom Kranz-Beck. Stało się to w 1860 roku. Neu-Kunzen składał się z czterech gospodarstw, których położenie dość dokładnie odpowiada wschodniemu krańcowi ramienia wydmy, która wcześniej przemieściła się nad starym Kunzen. Niestety, ruch wydmy z zachodu na wschód mógł wkrótce pochłonąć również nowo założony folwark.